Kilka zaplanowanych konkretnych projektów z udziałem wizażystki, projektantki, kilka sesji bez wielkiego sztabu ludzi, po prostu modelka, miejsce i ja. Nic nie wypaliło niestety. Czasem nie można polegać na ludziach. I nagle ciach! Tym razem to mnie znalazła modelka, nie ja ją. Szybka akcja, rzucony pomysł spodobał się jej. Za dwa dni ma padać, więc przyjedzie. Pomyślałem: „Super, może wreszcie się uda. Lecz poczekam, póki nie zobaczę jej na miejscu, nie uwierzę”. I oto stało się, pociąg się zatrzymał, wysiadła z niego długowłosa dziewczyna w czerwonych dżinach.
Więc do auta i na basen jazda. Miało padać, miał być ponury klimat ale pogody się nie zaplanuje na 100% Kompletnie nieprzygotowany na słoneczną pogodę rzuciłem się na głęboką wodę.
Trochę tak na wariata. Dużo frajdy, dużo gadania i nad wyraz wiele focenia. W 2009 w marcu też na basenie robiłem sesję, też korzystałem ze Starta66. Tylko wtedy Start działał jak należy. Teraz miał trochę Back Focusa. Ale do rzeczy:




Pozdro dla Barta za pomoc przy sesji! Piona.